W poprzednim wpisie Monika skupiła się na bardzo ważnej rzeczy jaką jest nasza apteczka, którą zabieramy na każdy rejs. Dziś opowiem Wam trochę o zupełnie innym, ale równie ważnym zabezpieczeniu każdego rejsu czyli polisie ubezpieczeniowej. Dla wygody i lepszej czytelności artykułu podzielimy niniejszy temat na kilka części tak, aby każdy szybko znalazł interesujące go informacje

Uczestnik rejsu

wybierając się na jakikolwiek urlop zawsze warto zabezpieczyć się na konieczność odwiedzenia lokalnego lekarza, a stawki za granicą potrafią być bardzo wysokie. Zatem przed wyjazdem zerknijcie w internet i sprawdźcie co oferują lokalne firmy ubezpieczeniowe. Zazwyczaj oferta T.U. obejmuje kilka przyzwoitych wariantów cenowych z różnym zakresem ubezpieczenia i kwotami ewentualnych świadczeń. Każdy znajdzie zatem coś dla siebie.

Uwaga – Zanim opłacicie składkę sprawdźcie dokładnie w Ogólnych Warunkach Ubezpieczenia, czy polisa oprócz Kosztów Leczenia i Następstw Nieszczęśliwych Wypadków obejmuje sporty podwyższonego/wysokiego ryzyka, które być może będziecie uprawiać na wakacjach (nurkowanie, kitesurfing, skoki na bungee itp.), koszty ratownictwa (w górach i na morzu) i koszty transportu do RP. Pamiętajcie szczególnie o tym, że polisa nie obejmuje wypadków, którym ulegamy pod wpływem alkoholu. Zatem jeśli będziecie zmuszeni udać się do szpitala, poproście lekarza o potwierdzenie trzeźwości ponieważ wiele firm wymaga takiego kwitka, aby rozpatrzyć roszczenie.

Duży Plus – jest taki, że wybierając się na urlop z Biurem Podróży wpisanym do Rejestru Turoperatorów standardową ofertę ubezpieczenia otrzymacie od Organizatora (obowiązkowo!!!) i za jego pośrednictwem wykupicie polisę. W tym miejscu również warto podpytać pracownika Biura Podróży o wszelkie szczegóły.

Skipper

Temat jest bardzo podobny do powyższego z jedną małą różnicą. Typowe Polisy Turystyczne zazwyczaj wykluczają szkody wynikające z „posiadania, kierowania, używania, uruchamiania pojazdów mechanicznych, statków powietrznych i wodnych”. Jest jednak na naszym rynku kilka firm specjalizujących się w ubezpieczeniach „żeglarskich” od Casco jachtów, przez ubezpieczenie kaucji do OC Skippera.

Zazwyczaj T.U. dzielą ofertę na dwie części kierowane odpowiednio do osób prywatnych czyli „znajomego z patentem” oraz skipperów zawodowych. Koszty takiej polisy są spore, ale biorąc odpowiedzialność na zdrowie i życie załogi oraz cudzy jacht, warto je wykupić.

Wskazówka – Jeśli jedziecie na rejs z przyjaciółmi i jesteście jedyną osobą z patentem zaproponujcie grupie zrzutkę na Wasze ubezpieczenie OC. Zdroworozsądkowo powinni się zgodzić bez namysłu.

Uwaga – Polisa OC skippera jest wyłącznie polisą OC. Zatem KL i NNW wykupić musicie dodatkowo. Skipper zawodowy posiada zazwyczaj swoją policę OC, ale to organizator imprezy powinien zapewnić Wam odpowiednią polisę KL i NNW.

Kaucja i jej ubezpieczenie

czarterując jacht armator poprosi Was o uiszczenie depozytu w gotówce lub w formie blokady środków na karcie kredytowej. Depozyt ten ma na celu zabezpieczenie armatora na wypadek szkód spowodowanych na jachcie w trakcie rejsu (od szklanek przez poszycie jachtu do sprzętu elektronicznego etc. etc. etc.). Pełna kaucja za jacht potrafi sięgać tysięcy EUR. Jej wysokość zależy głównie od rodzaju jednostki, jej wieku i akwenu, po którym pływamy. Armatorzy zdają sobie oczywiście sprawę z tego, że dla wielu osób kwota 2, czy 3 tysięcy EUR to kolosalne pieniądze. Z pomocą przychodzi nam jednak tak zwane „ubezpieczenie kaucji” czyli stała i bezzwrotna opłata pobierana przez armatora za to, że obniży nam kaucję zwrotną. Prościej będzie na obrazku więc zerknijcie w tabelkę poniżej.

 

Jacht Kaucja zwrotna Ubezpieczenie kaucji Kaucja zwrotna z ubezpieczeniem
Bavaria 46 Cruiser 3 000 EUR 500 EUR 500 EUR

 

Mechanizm działania jest bardzo prosty. Opłacamy ubezpieczenie kaucji, a w biurze armatora zostawiamy 500 EUR zamiast 3 000 EUR. Oznacza to dla nas, że choćby skały zaśpiewały, żebyśmy pogubili wszystkie naczynia, sztućce, porysowali burty itp. armator zabierze nam jedynie 500 EUR, a resztę pokryje ubezpieczyciel.

Ciekawostka – ubezpieczenie kaucji można wykupić w T.U. specjalizującym się w ubezpieczeniach żeglarskich. Wpłacamy wówczas pełną kaucję armatorowi czyli rzeczone 3 000 EUR, ale w przypadku gdy właściciel jachtu potrąci nam za szkody zgłaszamy sprawę ubezpieczycielowi, a ten zwraca nam kasę. Temat jest bardzo obszerny i każdy Ubezpieczyciel ma swoją politykę. Decydując się na wykupienie takiej polisy pytajcie o szczegóły i czytajcie dokładnie umowę. Zawsze dokładnie czytajcie umowę. Przecież chodzi o Waszą kasę.

Uwaga – kaucję zwrotną można rozpatrywać na wiele sposób, a każdy z nich budzi kontrowersje w załodze. Dla wygody warto stosować poniższy pomysł, który sprawdził się wielokrotnie. Załóżmy zatem, że płyniemy w 10 osób, kaucja zwrotna wynosi 500 EUR więc każdy wpłaca 50 EUR i teraz:

– ktoś w złości lub innym stanie powyrzucał do wody szklanki i talerze – potrącamy kasę z jego kaucji do wysokości 50 EUR. Jeżeli koszty naczyń przekraczają tę kwotę resztę solidarnie pokrywa załoga ze swojej „składki”.

– w/w naczynia potłukły się lub potopiły w wyniku wypadku losowego jakim są np. przechyły w bajdewindzie lub niespodziewana impreza na pokładzie. Koszty solidarnie pokrywa załoga.

– w/w naczynia ucierpiały z winy skippera – płaci skipper z własnego OC, czy co tam sobie wykupił.

Uwaga Uwaga – zawsze warto dopytać armatora co dokładnie obejmuje kaucja nawet jeśli wykupicie popularny ostatnio „pakiet komfort” (spotkacie różne nazwy w różnych czarterowniach) czyli zupełny brak kaucji zwrotnej. Szczególnie wtedy zwróćcie szczególną uwagę na drobne szczegóły czyli:

– żagle

– ponton

– silnik do pontonu

– zapchana toaleta !!! – Tłumaczcie załodze, powtarzajcie, sprawdzajcie 10 razy dziennie. Przepychanie kibla kosztuje średnio 100 EUR. Konia z rzędem temu, kto podejmie się owej czynności dla dobra załogi.

Mam nadzieję, że pomogłem 🙂

Mariusz