W sezonie 2016 nasze rejsy morskie w Chorwacji rozpoczynamy i kończymy w marinie Yacht Club Seget, którą dzieli od Trogiru około 15 minut przyjemnego spaceru. W dzisiejszym wpisie zabierzemy Was na krótką wycieczkę po tym uroczym mieście.

Trogir to jedno z najstarszych i najpiękniejszych miast chorwackiego wybrzeża. Położone jest na dwóch wyspach i częściowo na stałym lądzie. Poprzecinane kanałami, połączone mostami, może przypominać namiastkę włoskiej Wenecji. Skoro o Wenecji mowa, pozwolę sobie na małą dygresję dotyczącą historii, którą skądinąd bardzo lubię.

Odrobina historii

Miasto powstało w III w. p. n. e., a założyli je Grecy mieszkający wówczas na, oddalonej o nieco ponad 30 Mm na zachód, wyspie Vis. Dzieje Trogiru są bardzo burzliwe. Grad (z j. chorwackiego – miasto) przez wieki przechodził bowiem z rąk do rąk, a rządzili nim kolejno Rzymianie i Turcy. Pierwsze wzmianki dotyczące plemion chorwackich w tym miejscu, pochodzą dopiero z VII w.

Na początku wieku XII Tragurion (nazwa rzymska) padł łupem Saracenów, którzy w czasie podboju dokonali olbrzymich zniszczeń. Ludność zamieszkująca obecne tereny Trogiru nie poddała się jednak i wkrótce miasto zostało odbudowane, aby przez kolejne stulecia stanowić ważny ośrodek handlu na morzu Adriatyckim. W połowie XV wieku, władzę nad ówczesną metropolią przejęli Wenecjanie, którzy przyłożyli się do rozkwitu tego miejsca. Kolejnym władcą starożytnego miasta było Cesarstwo Austro-Węgierksie, które, z małą przerwą dla Francji, trzymało pieczę nad Trogirem, aż do końca  I Wojny Światowej.

Co warto zobaczyć

Obowiązkowym punktem wycieczki po Trogirze jest, rzecz jasna Stare Miasto. Wąskie, kamienne uliczki dające schronienie przed chorwackim słońcem, aż pachną historią. Na starówkę możemy dostać się przez Bramę Północną znajdującą się naprzeciw mostu łączącego miasto ze stałym lądem. Stary Trogir pełny jest średniowiecznych i renesansowych budowli sakralnych, które swoim przepychem powalają na kolana nawet największych sceptyków.

 

Przy placu Jana Pawła II znajduje się bodaj najsławniejsza świątynia tej okolicy, katedra Św. Wawrzyńca. Jej budowa trwała kilkaset lat, a zdobienia portalu głównego, wykonanego w 1240 r. uważane są za pierwsze tego typu w historii rzeźby dalmatyńskiej. Za niewielką opłatą możemy zwiedzić także wnętrze tej trójnawowej bazyliki oraz (na własne ryzyko) wspiąć się na wieżę, z której roztacza się przepiękny widok na panoramę miasta. Nie będę zdradzał szczegółów kryjących się pod kopułą katedry, aby każdy miał możliwość poczucia tego samego co ja i nasi załoganci, którzy po raz pierwszy przekroczyli próg świątyni.

Trogirska starówka ma kilka punktów orientacyjnych, a najbardziej rozpoznawalne są między innymi wieża zegarowa oraz Fort Kamerlengo – kamienna warownia, zwieńczona basztą i powiewającą na jej szczycie chorwacką flagą, stojąca na skraju szerokiej promenady wysadzanej palmami, stanowiła niegdyś część murów obronnych miasta. Fortyfikacje zachowały się po dziś dzień, a Chorwaci z przyjemnością udostępniają je zwiedzającym.

Nie byłbym sobą gdybym nie wspomniał słowem o tutejszych knajpach. Sęk w tym, że jest ich mnóstwo, a większość z nich nastawiona jest na turystów z Niemiec, Austrii (Nie chcę w tym miejscu nikogo obrazić. Każdy przecież chętnie zje dobrą kiełbasę czy schabowego) i jakość serwowanych potraw mocno odbiega od ideału. Jest tu jednak pewna przeze mnie ulubiona, najlepsza, wielokrotnie sprawdzona, najprawdziwsza Hrvatska Konoba, do której z przyjemnością Was zabiorę i gwarantuję, że nie będziecie chcieli stamtąd wyjść.

Kończąc wędrówkę po ciasnych zakamarkach Trogiru, w których roi się od kawiarni i sklepów z pamiątkami, kierujemy się w stronę naszej mariny. Schodząc z mostu przejdziemy obok targu miejskiego, którego nie można tak po prostu ominąć. Warto tam zajrzeć bowiem mnogość przeróżnych, lokalnych smakołyków przekracza ludzkie pojęcie. Przemili Chorwaci oferują wszystko, od owoców i warzyw, przez miody, orzechy, oliwę z oliwek etc. etc. etc. Ściszając głos można też zapytać dyskretnie o Travaricę. Zazwyczaj starsza pani pokręci głową, ale koniec końców wracam na jacht z butelką najprawdziwszego lokalnego trunku spod lady.

To oraz wiele innych, pięknych miejsc dalmatyńskiego wybrzeża zobaczyć możecie wybierając się na jeden z naszych rejsów morskich w Chorwacji. Wszelkie szczegóły znajdziecie na naszej stronie internetowej. Wystarczy kliknąć tutaj.