Wyspa wojska, pizzy i rybaków

 In Ciekawe Miejsca i Historie

Vis to moja chorwacka ziemia obiecana. Jak Christianso na Bałtyku, czy Helgoland na morzu Północnym. Po co tam płynąć? Ciężko powiedzieć, powodów może być całe mnóstwo. Powód#1: Po prostu jest na horyzoncie więc grzechem byłoby nie zajrzeć. A jak już raz tam zajrzysz, będziesz wracać by, Powód#2: za każdym razem odkrywać coś nowego. Zatem, w górę szmaty i kurs na ten wielki garb w oddali.

DSC05788

O wyspie

Tradycyjnie już pozwolę sobie zacząć od krótkiego zarysu historycznego. Sorry, taki mam klimat więc jakoś przebrniesz. To tylko trzy akapity.

Vis była pierwszą grecką kolonią na morzu Adriatyckim. Stanowiła azyl dla przybywających tu osadników, a także bazę wypadową dla floty podbijającej okoliczne wyspy i miasta na wybrzeżu obecnej Chorwacji.

Dzieje Vis’u są bardzo zbliżone do historii opisywanych wcześniej Trogiru i Hvaru. Wyspa przez stulecia przechodziła z rąk do rąk od Rzymian począwszy, przez Bizancjum, Wenecję, Francję, okupację faszystowskich Włoch i wreszcie Jugosławię.

Do roku 1989 ten niewielki skrawek lądu stanowił bazę wojskową i tym samym był zamknięty dla żeglarzy. Powód#3: Przemysł turystyczny dopiero tu kiełkuje, a dzięki temu możemy zobaczyć jak wygląda prawdziwe, spokojne, śródziemnomorskie życie.

Co warto zobaczyć

Wszystko. Trzeba opłynąć w wyspę w koło, stanąć tu na kotwicy i przeprawić się tam pontonem, aby 2 Mm dalej całą operację powtórzyć. Szkoda mocy na wciąganie go na pokład bo za chwilę znowu chce się go wodować więc dingi z silnikiem buja się beztrosko na cumie za rufą jachtu.

Wyspa sama w sobie stanowi atrakcję dla żeglarzy. Rzućcie okiem na mapę. Vis jest bowiem najdalej wysuniętą wyspą wybrzeża dalmatyńskiego. Powód#4: Jest więc okazja ku temu, aby wreszcie popływać po pełnym morzu, a nie między wyspami.

Wybrzeże i jego najbliższa okolica obfitują w przeróżne naturalne formacje skalne. Najbardziej znane są groty Błękitna na wyspie Bisevo i Zielona na Ravnik’u. Osobiście uważam, że temat grot jest przereklamowany, a efekt jest tylko dwa razy. Pierwszy i ostatni. Z grotami jest niestety tak, że albo fala za wysoka albo pochmurno i brak światła albo jest za późno i słońce powędrowało już na zachód, a tym samym nie wpada do groty. Niemniej jednak ten jeden raz można się skusić.

Powód#5: Miejscem, które urzekło mnie swym majestatem są natomiast Diabelskie Wrota. Wąskie gardło wydrążone w skale, przez które, pontonem lub wpław, przedostać się można na prześliczną lagunę, otoczoną klifami i zamkniętą białą, kamienistą plażą, na której działa malutki drinkbar 😉 Przejście przez wrota robi nie lada wrażenie. Zawsze 🙂

Z uwagi na wojskową przeszłość Vis’u, brzeg wyspy usiany jest bunkrami i schronami dla łodzi podwodnych. Przed kilkoma z nich w dalszym ciągu wisi zakaz wstępu i ostrzeżenie o obecności materiałów wybuchowych. Jednak większość jest udostępniona dla turystów i można się do nich wybrać po kilka zdjęć.

Komiža – Powód#6

Nie przywita nas tutaj żadna wielka marina. Nie ma błyszczących sanitariatów, wózków bagażowych, melexów. Jest natomiast, w tym małym, rybackim miasteczku, coś co sprawia, że gdy planuję kolejny rejs w Chorwacji, mój wewnętrzny kompas każe mi odwiedzić to miejsce.

Cumujemy przy kamiennej kei miejskiej. Przed dziobem całe stado wiosłówek, małych motorówek, miniaturowych kutrów, a za nimi Komiža. Wzdłuż nabrzeża aż roi się od restauracji i barów. Tutejszą specjalnością, tak przynajmniej postanowiłem, jest pizza. Bodaj najlepsza w Chorwacji. Romantyków zachwyci na pewno restauracja, do której można wpłynąć pontonem, a siedząc przy stoliku, nasze stopy obmywają morskie fale. Osoby lubiące nocne życie zachęcam do odwiedzenia klubu na plaży w pobliżu portu.

Ostatnimi czasy tak się składa, że do Komiży docieramy na wieczór. Rankiem w pobliskiej wypożyczalni można wynająć skuter lub auto i wybrać się na wspaniałą wycieczkę wokół wyspy. Wrażenia z serpentyn i widoki z trasy są naprawdę niesamowite. Po drodze będzie okazja na odwiedzenie paru winnic, a także stolicy wyspy o tej samej nazwie.

Vis

Położone w północno wschodniej części wyspy, wtulone w głęboką zatokę, małe, kamienne, do VII wieku nosiło nazwę Issa. Była to pierwsza grecka osada w tej części basenu morza Śródziemnego. Życie w Visie toczy się leniwie, bez pośpiechu i wszędobylskich turystów. Jeśli trafimy na sjestę, jedyną oznaką ludzkiej bytności będą zaparkowane tu i ówdzie skutery i auta.

Na półwyspie Prirovo czyli najstarszej części miasta, którą była Issa możemy znaleźć pozostałości pamiętające pierwszych osadników z IV w. p. n. e. między innymi  ruiny teatru, termy rzymskie, a także hellenistyczne cmentarzysko czy klasztor Franciszkański.

 

W Visie znajduje się także polska baza nurkowa, a okolica wyspy usiana jest eksponatami pamiętającymi zarówno Cesarstwo Rzymskie jak i historię najnowszą. Wieści przywożone przez znajomych żeglarzy głoszą, że w klifach ukryta jest jeszcze nie jedna grota i nie jeden bunkier. Zachęcamy zatem do zabawy w odkrywców. Może i Wam uda się znaleźć nienazwaną jeszcze „Błękitną Grotę”.

Te i wiele innych zapierających dech w piersiach miejsc chorwackiego wybrzeża odwiedzić możecie biorąc udział w naszych rejsach po Adriatyku, na które serdecznie zapraszam. Wszelkie szczegóły znajdziecie na naszej stronie internetowej, o tutaj: http://agencjalobster.pl/rejsy/chorwacja/

 

Recent Posts