Kanary część 3 – u Krzysztofa Kolumba

 In Ciekawe Miejsca i Historie

W poprzednich częściach relacji z rejsu po Wyspach Kanaryjskich opowiadaliśmy trochę o klimacie panującym w tym regionie oraz jego wyjątkowych cechach i korzyściach jakie płyną dla nas – rekreacyjnych żeglarzy. Odwiedziliśmy również przepiękną wyspę La Palma, jej stolicę Santa Cruz oraz najwyższy szczyt Roque de los Muchachos. Dziś pora ruszać w dalszą drogę. Zapraszam więc na

Część 3 – u Krzysztofa Kolumba
La Palma – La Gomera

Prognozy pogody nie kłamały. Stały wiatr o prędkości około 20 węzłów doładowywany był szkwałami dochodzącymi do 28 knotów. Kursem południowo wschodnim, mając baksztag odkręcający z czasem do półwiatru gnaliśmy zarefowani z prędkością dochodzącą nawet do 9 mil morskich na godzinę. Ruch statków po tej stronie Teneryfy jest stosunkowo nieduży. Przez całą noc spotkaliśmy tylko trzy promy. Jeden z nich był nawet uprzejmy wywołać nas przez radio i przedyskutować sytuację oraz omówić manewr wyprzedzenia nas po zawietrznej.

Tuż po wschodzie słońca i ustąpieniu pierwszeństwa paru większym statkom znaleźliśmy się na torze podejściowym do mariny La Gomera. Na czas parkowania ktoś wyłączył wiatr więc w sprzyjających warunkach manewr wykonaliśmy bez przygód i już około godziny 8 rano raczyć się mogłem cygarem zwycięstwa, o którym będzie jeszcze mowa w części pt. suveniry. Tym czasem wspomnę jedynie, że po dwóch wachtach w takich warunkach cygaro z La Palmy smakowało jak Ambrozja.

La Gomera

Na wyspie mieliśmy niestety tylko kilka godzin na odpoczynek oraz zobaczenie tego i owego bowiem pogoda raz jeszcze spłatała nam figla i zmusiła do kolejnej nocnej żeglugi. Chcąc maksymalnie wykorzystać ten czas w dowolny sposób załoga samoistnie podzieliła się na 2 ekspedycje – spacerowo konsumpcyjną i samochodową. Zgadnij, w której byliśmy 🙂

San Sebastian de La Gomera

Miasto Krzysztofa Kolumba jest niezwykle kameralnym miejscem, w którym stare, drewniane pokryte tynkiem domy sąsiadują z nowoczesną architekturą zachowującą jednak smak i klimat tego miejsca. Szkło i metal nie razi tu jak u nas. Nowe domy wkomponowane są umiejętnie pomiędzy starsze budynki, a ich elewacje mimo modnych obecnie materiałów tworzą zgrabną całość z wiekowymi sąsiadami.

Krętą drogą pod górę wspięliśmy się, tym razem pieszo, na taras widokowy, z którego rozpościera się wspaniały widok na Ocean, miasto, port, plażę, okoliczne wzgórza i sąsiednią Teneryfę. Na samym szczycie znajduje się jeszcze jeden punkt widokowy, ale mieści się na terenie hotelu, do którego nie mogliśmy niestety wejść.

Nie ma jednak tego złego gdyż odkryliśmy przy okazji spaceru na szczyt wzgórza wspaniały bar o soczystej, rodzimo brzmiącej nazwie La Curva. Nazwa tego miejsca na sto procent pochodzi od zakrętu, przy którym mieści się owa knajpa. Na pierwszy rzut oka typowa mordownia okazała się przyjemnym miejscem z bardzo gościnnym gospodarzem i wyjątkowo niskimi cenami.

Równie miło zaskoczeni byliśmy wizytą w małej, kameralnej restauracji La Hila mieszczącej się przy ulicy Virgin de Guadalupe (Dziewicy z Guadalupy) blisko głównego placu. Gospodyni śmiała powątpiewać w możliwości naszej dzielnej drużyny. Nie daliśmy się jednak i kolejna Pealla z owocami morza pozostanie na zawsze w naszej pamięci.

El Silbo

Z wzgórzami La Gomery wiąże się historia wyjątkowa na skalę światową, a już na pewno europejską. Tutejsi mieszkańcy stworzyli bowiem swój własny język, dzięki któremu mogli posługiwać się na duże odległości. Język ten nazywa się Silbo i nie zawiera słów. Komunikacja odbywa się za pomocą gwizdów (silbar w j. hiszp. znaczy gwizdać) naśladujących brzmienie wyrazów za pomocą gwizdanych dźwięków o różnej wysokości.

Pierwotnie języka gwizdów używali Guanczowie – pierwsi mieszkańcy Wysp Kanaryjskich, którzy w Średniowieczu nadal pozostawali na etapie epoki kamienia i już w XV wieku pozostały jedynie ślady po ich istnieniu. Niemniej jednak Hiszpanie zaadaptowali El Silbo i posługiwali się nim aż do połowy XX wieku kiedy to rozwój techniczny wziął górę nad tradycją.

W roku 1999 władze Gomery wprowadziły obowiązkową naukę El Silbo w szkołach podstawowych i średnich, aby zapobiec jego całkowitemu zanikowi. Z kolei w 2009 r. język gwizdów El Silbo Gomera został wpisany na listę niematerialnego dziedzictwa UNESCO.

Krzysztof Kolumb

zatrzymał się w San Sebastian de La Gomera wyruszając w swój najsłynniejszy rejs do Indii w roku 1492. Powodów ku temu było przynajmniej kilka. Przede wszystkim tutejszy port były wówczas najbezpieczniejszym na Wyspach Kanaryjskich. Hiszpanie znaleźli tu oprócz schronienia także słodką wodę i zaopatrzenie. No i na koniec najlepsze – Kolumb wpadł na La Gomerę żeby spotkać się z Panią Beatriz de Bobadilla 😉

Wyspa, jej mieszkańcy oraz klimat tak bardzo spodobały się Kolumbowi, że wracał tu jeszcze parę razy w 1493 i 1498 roku. Dzięki temu nieoficjalnie nazywamy La Gomerę Wyspą Krzysztofa Kolumba. W miasteczku oprócz pomnika wielkiego żeglarza i odkrywcy znajdziemy również pewną studnię, na której zachował się dosyć istotny napis “Con esta agua se bautizó América” co w wolnym tłumaczeniu oznacza “Tą wodą została ochrzczona Ameryka”. Nie daleko stąd mieści się także dom Kolumba oraz średniowieczny kościół, w którym ten modlił się o powodzenie swej wyprawy. Ci ludzie mieli naprawdę grande cojones.

Wszystko co dobre szybko się kończy. Podobnie kilkunastogodzinny pobyt na La Gomerze. Mamy jednak kolejny, doskonały powód, aby wrócić tam z Tobą, a jest to tym bardziej możliwe, że San Sebastian de La Gomera oddalone jest od naszego portu macierzystego na Tenerryfie o około 25 Mm czyli zupełnie blisko.

Ostatni już nocny przelot do Las Galletas pojawi się w następnej części relacji z rejsu po Wyspach Szczęśliwych. Mogę jedynie uchylić rąbka tajemnicy i wspomnieć o domniemanych delfinach widzianych w okolicy Teneryfy. A może był to wieloryb lub Sum Holdegrum.

pozdrawiam serdecznie,

Mariusz

 

 

Recent Posts

Leave a Comment

Ahoj, miło Cię widzieć ;)

Jeśli chcesz być na bieżąco z aktualnymi promocjami i wydarzeniami podaj nam swój e-mail, abyśmy mogli pozostać w kontakcie.  

Wyrażam zgodę na otrzymywanie drogą elektroniczną na wskazany przeze mnie adres email informacji handlowej w rozumieniu art. 10 ust. 1 ustawy z dnia 18 lipca 2002 roku o świadczeniu usług drogą elektroniczną od LobSter Monika Wótkowska.